7 lipca 2010 / / Przyjaciele strony / Komentarze 0

Poezja Marii Adamskiej

Ojcu Św. Janowi Pawłowi II

W naszych sercach pozostałeś na zawsze
Chociaż nie ma Cię od kilku lat
Tam u Boga orędujesz za nami
Tyś nasz rodak – Tyś najlepszy nasz brat.
W naszych uszach Twoje mocne słowa
Napomnienia i wskazana droga
Przytuliłeś, pogroziłeś – lecz z miłości to czyniłeś.
A za Tobą kroczył wiernie lud
młody , stary i kto tylko mógł,
Ktoś – kto zgubił swoje drogi
i bogaty i ubogi, chory, chromy,
niewidzący, czarny, biały, niewierzący.
Jak do Ojca biegły dzieci
by w ramiona i pod płaszcz
ukryć bólu ciężki czas.
Ile w Tobie Ojcze siły, wiary, nadziei i miłości.
Dla każdego miałeś czas
Czy potrafi tak ktoś z nas.

Cień Katynia

Nad katyńskim lasem znów Polski żałoba
Ginie głowa państwa – i cała załoga
Polska po raz wtóry w bólu się jednoczy
Czy taka ofiara coś dla Polski znaczy?
Potok słów i pytań – dlaczego i po co?
Przecież tamten Katyń jeszcze śni się nocą
Tu nowa tragedia – wielka strata Polski
Czy to doświadczenie zbudzi naród polski?
Nad katyńskim lasem- los dopisał słowa
Tu polski patrioto spocznie twoja głowa
Niechaj świat się dowie o tamtym Katyniu
A twoja ofiara – nie zostanie w cieniu.
Ból, rozpacz najbliższych- płacze polski naród
Gdy trumny Polaków wracają do kraju.
Zapalone znicze, kwiaty rozrzucone
Powaga, skupienie, głowy pochylone.
A tam nad Katyniem gdzie inni czekali
Polska flaga z kirem – pusta krzesła stały
Bo już członków rządu się nie doczekały.
Na usta zebranych cisnęły się słowa
Wieczny odpoczynek – pamięć ich zachowa.
Zapal świeczkę za tych których zabrał los.
Zapal światło w oknie.

Mój Krzyż

A ja myślałem, że mój krzyż najcięższy Panie.
I ciągle Tobie zadaję pytanie -
Dlaczego ja? Jak długo jeszcze
Są przecież….
Mój bunt wewnętrzny ciągle przypomina
Że Bóg zapomniał – a ja nie
Lecz kiedy patrzę na Twoje cierpienie
Zmieniam myślenie.
Zranione ciało, krwawiących ran tyle.
Na głowie ciernie wbijają się w skronie
Ból Twój ogromny, a Ty tak pokornie
Znosisz to milcząc – jeszcze się uśmiechasz
do współczującego po drodze człowieka.
Upadki Twoje są tylko chwilowe.
Dzielnie powstajesz choć cierń rani głowę
Szymon pomaga ot nie wiele Panie-
lecz później zmienia swe postępowanie.
Gdzie dziś Szymony, gdzie są Weroniki?

Tagi:

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz


BAZAR SZTUKI »