Nowica, Bielanka – plener Kółka Plastycznego działającego przy Domu Kultury w Strzyżowie
W dniu 29 maja 2010 odbył się organizowany przez Dom Kultury plener Kółka Plastycznego w miejscowości Nowica i Bielanka.
Organizatorem pleneru zajęła się Joanna Irzyk, która starannie przygotowała plan wycieczki tak, aby w ciągu zaledwie jednego dnia zwiedzić i zapoznać się ze specyficzną twórczością mieszkańców wiosek łemkowskich z okolic Gorlic.
Pierwszym punktem naszego programu było odwiedzenie miejscowości Bielanka, w której mieliśmy przyjemność poznać Pana Bogdana Gorczycę, malarza i rzeźbiarza, który prowadzi filię Domu Kultury z Gorlic właśnie w malutkiej wiosce Bielance. Pan Bogdan jak sam mówi jest samoukiem, nie ukończył żadnej szkoły związanej z kierunkiem sztuki, jednak to nie zmienia faktu, że jego twórczość jest niezwykle oryginalna i charakterystyczna. Artysta przedstawił nam swój dorobek, który znajdował się nigdzie indziej jak w jego prywatnym domu, co dawało wrażenie jakby wypełniony snycerką i rzeźbą ogród, tak jak i pokoje pełne obrazów, pomysłowych rzeźb i grafik, były jedną wielką pracownią artysty.
Po zapoznaniu się z jego twórczością i wysłuchaniu ciekawych historii z jego życia, przyszedł czas na kolejny punkt naszej wycieczki, a było nim poznanie dziegciarza. Większość z nas pierwszy raz spotkała się z tym określeniem, co jest całkowicie zrozumiałe, ponieważ ten zawód jest już niestety rzadkością. Dziegieć jest to lepka, ciemnobrązowa ciecz, powstająca w wyniku rozkładowej suchej destylacji kory brzozowej, a jej produkcja polega na wcześniejszym przygotowaniu owej brzozy, pocięcie jej na małe szczypki, ułożenie ich w specjalnym przygotowanym w ziemi palenisku a następnie podpalenie. Po ośmiu godzinach spalania, otrzymujemy dziegieć, której zastosowanie sprawdza się głównie przy gojeniu ran u zwierząt domowych, ale stosowana jest też do aromaterapii oraz odnowy włosów.
Mieliśmy również okazję zobaczyć stary zabytkowy wiatrak służący do produkcji naturalnej kawy orkiszowej.
Następnym przystankiem naszej wycieczki było zwiedzenie niewielkiego Muzeum Łemkowskiego, gdzie podziwiać można było zabytkowe wyroby o charakterze ludowym zbierane przez lata i przekazane przez zmarłego już etnografa mieszkającego w Bielance. Zdobione drewniane talerze, szkatuły, garnki, misternie wyszywane stroje ludowe oraz koronki i co zaskoczyło nas najbardziej, stare dzienniki szkolne z okresu wojennego.
Kiedy opuściliśmy muzeum, przyszedł czas na zwiedzenie pierwszej z pięciu cerkwi, Cerkiew w Bielance. Cechą, która odróżnia cerkiew od innych budynków jest jej pokrycie kopułami. Kopuła jest symbolem nieba, Boga, świętych i świata anielskiego. Liczba kopuł na cerkwi nie jest dowolna i ma znaczenie symboliczne, na każdej kopule umieszczony jest krzyż, co oznacza, iż cerkiew oddaje chwałę Jezusowi Chrystusowi.
Warto również dodać, że Cerkwie budowane są zazwyczaj na wzniesieniach. Mieliśmy możliwość dokładniejszego zapoznania się z tym charakterystycznym budownictwem odwiedzając również Cerkiew w Łosiu oraz Uściu Gorlickim. Odwiedzone przez nas Cerkwie były akurat w stanie renowacji lub zaraz po niej, a co rzucało się najbardziej w oczy i o czym powiadomiła nas pani kustosz w jednej z nich – niestety przeprowadzona renowacja zamiast pomóc w zachowaniu charakterystycznych elementów architektonicznych oraz ikon, zniszczyła dotychczasowy panujący tam porządek.
Autor zdjęć A. P. Gwiszcz
Kolejnym przystankiem naszej wycieczki była wizyta u Państwa Michniak w Nowicy, rodziny która trudni się w produkcji drewnianych łyżek oraz jak się okazało również przygotowywanych na różne okazje drewnianych form (w tym wypadku baranków), do masła. Pracownia Pana Piotra w przeciwieństwie do nowoczesnych pracowni przeznaczonych do tego typu produkcji różniła się głównie tym, że większość sprzętu się tam znajdującego była przygotowana własnoręcznie przez niego. Została nam przedstawiona technika wykonania sprzedawanych przez nich produktów, a wykonywane były ręcznie, co było dla nas nie lada zaskoczeniem, ponieważ widząc leżące w pracowni ilości foremek oraz łyżek, trudno było uwierzyć, że są one robione właśnie tą metodą. Lata praktyki sprawiły, że rzemieślnik w ciągu paru minut był w stanie pokazać nam gotowe wyroby, a wykonywał je z niezwykłą precyzją.
Po rozstaniu się z Panem Piotrem nadszedł czas na wizytę w kolejnej Cerkwi, tym razem była to Cerkiew w Nowicy. Po raz kolejny mieliśmy okazję zwiedzić charakterystyczną architekturę, tym razem jednak, mieliśmy również możliwość obejrzenia małego cmentarza znajdującego się przy wyżej wymienionej cerkwi.
Zgodnie z planem naszej wycieczki kolejnym punktem było odwiedzenie Pani Marii Wacek sołtysa Nowicy, która przygotowała dla nas obiad. Mieliśmy okazję spróbować tradycyjnej kesyryczy, zupy z mąki owsianej, która na pierwszy rzut oka przypominała żurek, jednak znacznie odbiegała od niego smakiem i aromatem. Pierogi z owocami, gołąbki z kaszą i ziemniakami, kuleczki serowe w occie, a na deser ciasto! Smakołyki szybko znalazły się na stole i ku zadowoleniu wszystkich, okazały się niezwykle smacznym doświadczeniem kulinarnym.
Pojedzeni i gotowi do dalszego zwiedzania swoje kroki skierowaliśmy do Cerkwi w Przysłupiu.
Kolejnym punktem naszego pleneru były odwiedziny u Szymona Modrzejewskiego, który trudni się odnową starych cmentarzy. Z jego pasjonujących opowiadań dowiedzieliśmy się wielu szczegółów odnośnie przeprowadzania takich renowacji, idących z nią problemów technicznych, zysków, strat, uwarunkowań organizacyjnych. Co najważniejsze, Szymon brał swoją pracę bardzo poważnie i nie kończyła się ona wyłącznie na renowacji starych cmentarzy. Jak się okazało, jego celem było również zachowanie naszego dziedzictwa i historii poprzez uhonorowanie pamięci naszych rodaków.
Nasz plener pomału dobiegał końca, pozostało nam jeszcze zorganizowanie ogniska, przy którym mieliśmy możliwość posłuchania tradycyjnych pieśni Łemkowskich w wykonaniu Szymona. Kiedy zaczęło robić się ciemno, zdecydowaliśmy jeszcze odwiedzić jedno miejsce którym był odnowiony właśnie przez Szymona cmentarz z I wojny światowej. Mogliśmy na własne oczy zobaczyć efekt pracy renowacji Szymona oraz jego zespołu.
Był to jednak ostatni punkt naszego wyjazdu i zaraz po nim następnym przystankiem do którego mieliśmy się udać był nasz Strzyżów. Mimo zmęczenia które zaczęło wychodzić z nas po powrocie do domu, myślę, że mogę napisać w imieniu nas wszystkich, że pierwszy plener zorganizowany z ramienia Domu Kultury był ogromnym sukcesem i niezapomnianym przeżyciem.
Tagi: Bielanka, Nowica, rękodzieło













Brak komentarzy.